Wojna na Pacyfiku


[edytuj] kampania na Pacyfiku Zobacz więcej w osobnym artykule: kampania na Pacyfiku.

Japońscy inżynierowie wprowadzili aż do swoich konstrukcji mnóstwo innowacji, tworząc jedne z największych okrętów podwodnych, o najdalszym zasięgu. ówczesny one wyposażone w zabójcze torpedy Type 93 (długie lance), uznawane zbyt najlepsze torpedy II wojny światowej. Japońskie siły podwodne ostatecznie lecz nie odegrały znaczącej roli, szczególnie w drugiej połowie wojny, co poniekąd było winą taktyki obranej nim dowódców. zamiast napadać statki handlowe – w taki rodzaj jak RFN na Atlantyku – Japończycy postępowali podług doktryny Alfreda Mahana, atakując głównie okręty wojenne: szybsze, lepiej manewrujące i lepiej broniące się, w zestawieniu z aż do statków handlowych. W początkowym okresie wojny japońskie okręty podwodne zaliczyły parę taktycznych zwycięstw, w tym zakończenie dwóch udanych ataków torpedowych na lotniskowce "Saratoga" i "Wasp" (który został opuszczony i zatopiony w wyniku ataku)[4], ocenia się jednak, iż ówczesny to raczej przypadkowe sukcesy, spowodowane ograniczonymi możliwościami US Navy. z chwilą jak Stany Zjednoczone Zjednoczone rozwinęły masową produkcję niszczycieli i niszczycieli eskortowych, natomiast podobnie wprowadziły w los techniki wypracowane przez Brytyjczyków w bitwie o Atlantyk, ówczesny w stanie znamiennie powiększyć straty wśród japońskich okrętów podwodnych, które ówczesny wolniejsze i nie mogły zanurzać się w taki rodzaj głęboko, jak ich niemieckie odpowiedniki. Japońskie okręty podwodne wcale nie stanowiły takiego zagrożenia dla alianckich linii żeglugowych, jakim ówczesny okręty niemieckie.

W 1942 i na początku 1943 amerykańskie okręty podwodne w niewielkim stopniu zagrażały japońskim jednostkom pływającym, zarówno wojennym jak i handlowym. Jednym z głównych powodów takiej sytuacji ówczesny wadliwe torpedy, które często nie wybuchały, płynęły zbyt głęboko ewentualnie niestabilnie. wobec takiego stanu japońscy dowódcy czuli się pewnie, przez co nie włożyli tak wiele wysiłku w środki ZOP, co alianci na Atlantyku, nie wzmocnili też ochrony swoich konwojów. Nietraktowanie przez Japończyków zagrożenia ze strony alianckich łodzi podwodnych jako sprawy wysokiej wagi wzmocniło wrażenie pewności i samozadowolenia przy amerykańskich dowódców. Niemieccy dowódcy na Atlantyku zachowywali się inaczej, rozumiejąc ryzyko jako kwestię życia lub śmierci.

Wiceadmirał Charles A. Lockwood, wódz amerykańskich sił podwodnych na Pacyfiku, naciskał na wydział zaopatrzeniowy, żeby wadliwe rynsztunek zostało wymienione. aż do legendy z okładem postępowanie admirała, który skoro został zignorowany przez zaopatrzeniowców, przeprowadził własne testy potwierdzające wadliwe działanie podstawowego uzbrojenia swoich sił. Wprowadził też zmiany kadrowe, stawiając na młodszych, z większym natężeniem agresywnych dowódców. w rezultacie tych działań w drugiej połowie 1943 roku skala zatopień japońskich jednostek pływających przez amerykańskie okręty podwodne wysoko wzrosła: Japończycy utracili parę ciężkich okrętów oraz prawie połowę swej floty handlowej. Japońskie dowództwo zostało zaskoczone i nie mogło ugościć szybkich kroków zapobiegawczych, albowiem nie ulepszono w znaczący rodzaj istniejących technologii i taktyk ZOP. Japonia nie posiadała też odpowiednich mocy produkcyjnych, żeby wymienić zatopiony tonaż nowymi statkami oraz podołać wojnie rajderskiej, w przeciwieństwie aż do aliantów na Atlantyku.

Japońskie siły ZOP opierały się głównie na niszczycielach wyposażonych w sonar i bomby głębinowe. Projekty japońskich niszczycieli kładły lecz wpływowy nacisk na nocne potyczki i ataki torpedowe, zmniejszając w ten rodzaj zdolności ZOP tych okrętów. Zanim zaprojektowano i zbudowano z większym natężeniem ekonomiczne i lepiej wyposażone aż do wojny przeciwpodwodnej niszczyciele eskortowe, było zbyt późno, żeby uchronić szlaki żeglugowe. W drugiej części wojny japońska wojsko i marynarka używały aż do wykrywania płytko zanurzonych okrętów podwodnych urządzeń MAD montowanych na samolotach. Japońska wojsko zbudowała podobnie dwa małe lotniskowce i płatowiec Ka-1, który był z drugiej ręki aż do wypełniania zadań ZOP.

Japońskie ataki bombami głębinowymi przeprowadzane przez siły nawodne na amerykańskie jednostki ówczesny z początku nieskuteczne. o ile duży statek morski nie został złapany na płytkiej wodzie, amerykański wódz mógł uniknąć zniszczenia, wykorzystując np. gradienty temperaturowe wody (termokliny). Innym powodem była nauczanie Japońskiej Marynarki, która kładła nacisk na działania floty, natomiast nie na ochronę konwojów, wówczas najlepsze okręty i załogi ówczesny angażowane dokąd indziej[5]. Ważnym powodem małych strat amerykańskich w pierwszym okresie wojny była japońska trend aż do zbyt płytkiego detonowania bomb głębinowych. Japończycy byli nieświadomi tego, iż alianckie okręty mogą się zanurzać na głębokość ponad 45 metrów. prymat ta została zniweczona w czerwcu 1943, jak na konferencji prasowej kongresmen Andrew J. May ujawnił te dane i niebawem potem japońskie bomby głębinowe zaczęły wybuchać na głębokości 76 metrów. Charles A. Lockwood ocenił później, iż ujawnienie przez kongresmena tej tajemnicy kosztowało amerykańską marynarkę przynajmniej 10 okrętów i 800 marynarzy[6][7].

W późniejszym okresie wojny wynaleziono aktywne i pasywne boje sonarowe zrzucane z samolotów.